Masaż Poprzeczny

Mówi się, że każdy masaż jest trochę leczniczy, trochę relaksacyjny i trochę kosmetyczny. No i w sumie jest w tym trochę prawdy, bo ciężko wykonując jakikolwiek masaż wyeliminować jedną z tych trzech dziedzin (leczenie, relaksacja, kosmetyka). Oczywiście nigdy to nie są równe proporcje, bo są na przykład masaże bardziej i mniej lecznicze.

Jeżeli ktoś zapragnąłby pracować leczniczo poprzez masaż to warto zainteresować się technikami, które pozwalają skutecznie uderzyć w punkt. Niekoniecznie w punkt bolesny, ale w miejsce, które jest przyczyną całego problemu i czasami może być znacznie od niego oddalone. Sam znam kilka technik masażu, które według mnie są stworzone i nadają się idealnie do leczenia narządu ruchu, stosuję je na co dzień i zarówno ja jak i moi pacjenci chwalimy sobie takie właśnie podejście.

Numerem jeden jest Masaż Tkanek Głębokich i tu chyba zgodzą się ze mną wszyscy, którzy poznali tą koncepcję. Jednak dziś chciałem skupić się na numerze dwa i trzy, który pięknie wpisuje się w moją praktykę z tkanką miękką zarówno tą leczniczą jaki i profilaktyczną. Mowa oczywiście o masażu poprzecznym i masażu funkcyjnym. 

Masaż poprzeczny

Niezwykle prosta, a jakże skuteczna forma masażu. Jak sama nazwa wskazuje polega ona na pracy w poprzek włókien mięśni, ścięgien czy więzadeł. Masaż ma charakter jedynie miejscowy, dlatego ma sens wykonywanie go jedynie w miejscu problematycznym. Może być to miejsce o podwyższonym napięciu mięśniowo-powięziowym, ograniczeniu ruchu tkanki miękkiej czy po prostu bólowym. Zabieg ma na celu zmniejszenie napięcia tkanek i poprawienie ich ruchu względem siebie, a także poprawę przestrzennego ułożenia włókien mięśniowych i kolagenowych. Masaż wykonuje się różnymi częściami ręki, a wszystko zależy od miejsca, w którym pracujemy. Dozwolone jest wykorzystywanie nasady ręki, kłębu kciuka, paliczków czy nawet łokcia. Masaż ten ma spore zastosowanie przy redukcji bólu mięśni, więzadeł i ścięgien, a także czasami stawów. Wykonywanie go wymaga jednak dość dobrej znajomości układu narządu ruchu i przyzwoitej palpacji. Masaż poprzeczny jest też świetną formą likwidacji punktów spustowych i warto go znać, ponieważ jest podstawą pracy z mięśnio-powięzią. Idealny na początek świadomej pracy poprzez masaż.

Sławcie Brzoskwinie

A tutaj krótki, prosty przepis na małe – niesamowicie zdrowe – odświeżenie.

Przy okazji bombę odżywczą. Lub raczej Do-Żywczą.

Składniki wzmacniające smak i aromat to tym razem Pani brzoskwinia i Pani pomarańcza

Brzoskwinia daje gęstość, a pomarańcza dużo radości (lub świeżości)

Składniki: Banan (1-2), brzoskwinie (1-2), pomarańcz (1/2-1), szpinak (mała garść)

Na zdjęciu jest pokazana mała porcja. Proporcje mniej więcej jak powyżej, z tym, że nie polecam zbyt dużej ilości pomarańczy.

Pomarańcz i Brzoskwinia

 

Ogórkowe Odświeżenie

Ogórki to u nas jedno z najtańszych i najbardziej popularnych warzyw.

A co, gdyby tak zamienić je w zupełnie nowy, serio odświeżający napój?

Właśnie takim napojem może być zielony szejk. Przepis poniżej:

Składniki: Szpinak i/lub sałata lodowa, Banany, Ogórki (szklarniowe lub ziemne, surowe!)

Wyrywamy dużą garść liści szpinaku (raczej bez łodyżek, chociaż nie szkodzą jakoś strasznie), przekręcamy kilka razy, żeby zrobić mniejsze kawałki.

Wsypujemy pokrojone kawałki banana i ogórka do blendera. Miksujemy

Ilość nie jest super ważna – takiego napoju można wypić na prawdę dużo. O dziwo, nawet jeśli wychodzi kilka większych kubków, w dzień nie będziemy mieli problemu tego przetrawić.

Istotne są proporcje. W tym szejku akurat, składniki mogą być, mniej więcej, objętościowo równe. Jednak trzeba próbować swoich własnych metod. Na przykład gdy dodamy zbyt dużo szpinaku – napój będzie gęsty, zielony i trudny do wypicia. Trzeba będzie go przegryzać, może nie być do końca smaczny.

Z kolei gdy dodamy zbyt dużo bananów z kolei napój będzie miał żółty kolor, i może nie być do końca smaczny. A ogórki? To akurat ważne – tutaj można wsadzić dwa, maksymalnie trzy. Przy większej ilości będziemy mieli za bardzo „odświeżający” drink, trudny do przełknięcia z powodu ostrego smaku.

Zwykle dodaje jeszcze inne letnie, tanie owoce. Śliwka lub brzoskwinia są w sam raz na letni sezon. No i oczywiście, gdzieś tam kryje się jeszcze sałata 😉

Miks Ogórkowy

 

A jak to wygląda w szklance, trzymanej w ręce? Zobacz ikonę wpisu!

Mnóstwo Zielenin

Czy jadłeś kiedyś jednego dnia tyle rodzajów sałatek?

Mi też się to rzadko zdarza. Jednak codziennie dodaję (gdzieś, w czymś, a najlepiej w szejku) coś zielonego i liściastego.

Co to może być? Na zdjęciu przedstawiam Państwu:

Pan szpinak, Pani sałata lodowa, oraz domokrążca Pani kapusta pekińska!

Sałaty!

 

 

Każdy z nas słyszał, że „sałatki są bardzo zdrowe”. Często też wsadzamy je właśnie do sałatek, czyli pokrojonych składników w talerzu (ciekawa konotacja nazw, prawda)?

Najczęściej jednak te połączenia to warzywa (pomidor, ogórek), kilka liści sałaty (ale przecież nie da się tego zbyt wiele zjeść) no i… właśnie. Feta, sery, coś smażonego, kurczak. Oczywiście dressing, czyli polewka oliwą z oliwek. Albo majonez i przyprawy.

No i ze zwykłej sałatki robi się coś skomplikowanego, cywilizowanego, i niekoniecznie zdrowego.

Jednak to nie o tym artykuł, a o tym – jak rzeczywiście zmienić tą sałatkę w coś fajnego. Tak, żeby móc jej zjeść trochę więcej. I żeby rzeczywiście to zdrowe cudo mogło zacząć budować nasz organizm. Opiszę w skrócie, o co chodzi.

Otóż, robimy sobie taki ciężki, tłusty miks… żeby się najeść. Żeby poczuć, że coś zjedliśmy. (no i przy okazji wydaje nam się, że „musi być dodatkowy tłuszcz, żeby rozpuścić witaminy”). Łatwo się najeść tłuszczem, ale trudno się najeść liśćmi.

Tą komplikację rozwiązuje jedno stwierdzenie: składniki mineralne, w które tak bogata jest sałata są trudne do przetrawienia w formie zwykłych liści. Trzeba je albo dokładnie przeżuć (własnie po to mamy tyle płaskich ząbków i żuchwę poruszającą się w płaszczyźnie poziomej) albo… zmielić.

I tutaj kłaniają się Zielone Szejki. Do blendera można wsadzić praktycznie dowolną ilość sałaty, i nie trzeba już tak bardzo „męczyć” się z gryzieniem sałaty. Nie mówiąc już o przygotowaniu samego posiłku.

Oczywiście – nie uważam za konieczność miksowania wszystkiego na raz, czy codziennego jedzenia płynnej sałaty. Jednak, co często powtarzam

warto eksperymentować!

Spróbuj, zamiast zwykłego szejka (powiedzmy banan + mleko) dodaj do niego sałatę (banan + szpinak + woda). Zobacz różnicę. Jest sycący? Smaczny? Spróbuj!

 

Tutaj kilka ciekawostek odnośnie różnych rodzajów sałat

http://portal.abczdrowie.pl/wlasciwosci-salaty

Banan Chleb Powszedni

Często w różnych restrykcyjnych dietach zdrowotnych zakazujących spożycia niektórych rzeczy pojawia się pytanie:

A jak zrezygnować z tych „najbardziej podstawowych” – takich jak na przykład chleb!?

Przecież to nasze podstawowe jedzenie! Nie ma nic bardziej standardowego niż „bułka z masłem”, czy właśnie „chleb powszedni”.

Odpowiem na wcześniejsze pytanie dość mocno

Otóż: Niczym się go nie da „zastąpić”.

Owszem, te produkty wydają się podstawowe, ponieważ … większość ludzi dookoła ich używa. A nam wydaje się – że są to wszyscy. I że dla każdego to normalne. I że to jest normalne, zdrowe, i tak powinno być.

I zwykle jestem zwolennikiem akceptacji, ale nie ignorancji. A co, jeśli powiem Ci, że chleb
nie jest zdrowy? Że to własnie to – przetworzone – pożywienie jest przyczyną większości chorób, które spotykamy na co dzień?

Czy to nie łączy kilku faktów – że większość ludzi na coś choruje, i większość nie ma zdiagnozowanych przyczyn dolegliwości?

Po zmianie „mind-setu”, głębokich, powtarzanych latami przekonań i tak samo wgranych nawyków nie ma żadnego problemu ze zjadaniem codziennie „swoich” rzeczy. Powiedzmy owoców (banany!), posiłków bez mięsa, lub – tak jak ja – posiłków bez pszenicy.

Wegetarianie przecież też czymś muszą „zastąpić” mięso, prawda? No właśnie nie do końca.

„Zastąpione” to słowo, które może później dodać obserwator, mówiąc „widzę, że zastąpiłeś w swojej diecie chleb”. A ja na to „nie, ja po prostu zapomniałem jak to jest jeść chleb”.

I nie zapomniałem, pamiętam „wpieprzanie codziennie bułek, czy mój ulubiony zwyczaj jedzenia tostów z serem i szynką na noc.

Czuję zapach „świeżego” pieczywa (czyli niedawno wyprodukowanego) ale … wiem jak reaguje na nie mój organizm. Wiem, co się potem dzieje w środku (według badań, czy książek). I po prostu nie mogę już tego zjeść.

Mam swoje nawyki. Usłyszałem, przetestowałem, zobaczyłem zmianę i wprowadziłem na stałe. Najważniejsza jest zmiana podstaw, ugruntowanie się w pozytywnych, budujących zwyczajach z jak największą bazą danych – oraz otwartym umysłem.

Na początku najważniejsze było dodać kilka świetnych przyzwyczajeń, jak codzienne jedzenie owoców rano. Później po prostu cały czas zagłębiałem się w książkach o diecie i testowałem nowe nawyki, przepisy, informacje.

Czyli: Eksperymentuj. I nie bój się chlebownika wypełnionego bananami :)

Bananowy Chlebownik

Po co Ci szejki?

No jakto? Dla zdrowia!

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, co to za wymysł – to już podpowiadam.

Idea zielonych szejków czyli miksowanych owoców i warzyw wywodzi się głównie z ruchu surowej diety (raw food movement). To znaczy, z idei, iż ludzie przystosowani są głównie do jedzenia pokarmów roślinnych. Najlepiej w ich nie przetworzonej, czyli surowej, formie.

Polska nazwa to próba. Określenia podobnych, gęstych napojów to koktajl, albo właśnie szejk. To drugie jest dość blisko, gdyż zwykle kojarzy się z gęstym, mlecznym napojem owocowym. Ta pierwsza nazwa wywodzi sie z alkoholowych napojów orzeźwiających. Wybór padł jednak na  „shake” – czyli trząść.

I rzeczywiście, czasem trzeba trochę potrząsnąć blenderem, żeby wszystko zmiksować, jednak nie chodzi tutaj o tego typu napój. Oryginalna nazwa to Green Smoothie – zielony koktajl, „dogadzacz”, dalekie znaczenie to „pochlebca”. I chyba z nim najbardziej bym się zgodził.

Jednak, co ciekawe – wypicie takiego koktajlu, zwłaszcza przygotowanego przez siebie, zupełnie zmienia znaczenie jego nazwy.

Nie wgłębiając się za bardzo w temat diet, przytoczę tylko kilka „surowych” zasad, nad którymi warto się chwilę zastanowić

– Najłatwiej przyswajalna przez człowieka forma pożywienia to owoce i warzywa

– Najwięcej wartości odżywczych produkty mają w swojej surowej, nie przetworzonej formie.

– Jednak jest jedna forma „przetwarzania”, która jeszcze upraszcza i usprawnia trawienie pokarmu.

Jaka to forma? To po prostu ich zmiksowanie. Nie ma tutaj obróbki cieplnej, która zupełnie zmienia właściwości pożywienia (ale czasami rzeczywiście może się przydać, przy takich ziemniakach na przykład).

To zmiksowania składników używamy blendera. Wszystko wsadzamy do środka, w odpowiednich proporcjach, ilości, która nam odpowiada, dodajemy wody i … miksujemy!

Dlaczego to działa?

– Bo jest super proste. Nie trzeba żadnych dodatków, dressingu, mleka (ojaciebież!), odsączania (chociaż czasami warto, na przykład orzechy).
Wystarczy wszystko wrzucić, nacisnąć przycisk – i gotowe. Możesz sobie z tych samych składników zrobić surową sałatkę, ale trzeba będzie to wszystko gryźć 😉 A tak? Jest już w większości pogryzione. Właśnie po to jest blender. Żeby rozdrobnić ciężko strawne części owoców i warzyw (zwłaszcza zielone liście, czy skórę owoców).

– Bo jest mega-smaczne. Po prostu.

 

Nie – to nie jest super słodkie. I nie, to nie jest trudne, żmudne, ani męczące (ani nawet drogie!). Wręcz przeciwnie.

Poniżej przedstawię kilka zasad dotyczących zielonych szejków

– NIE SŁODZIMY. Po co? Przecież banany są wystarczająco bogate w cukry!

– NIE DODAJEMY MLEKA. Dlaczego? Porozmawiajmy o tym w innym miejscu, jednak warto poszukać informacji na temat prawdziwych skutków picia mleka.

– DODAJEMY WARZYWA. W celu zwiększenia ilości składników odżywczych, a także spowolnienia przyswajania całego szejka. To też dość ciekawa i ważna zasada, która zupełnie zmienia wartość tego Dania.

Cóż więc, nic, tylko spróbować!

Jagodowe Szaleństwo

Tudzież kolejny cudownie prosty przepis na śniadanie/obiad

Zwłaszcza w okresie letnim, kiedy to ceny owoców szaleńczo upadają nam do stóp.

Bogactwo smaku, koloru i przyjemności, zachwycajcie się i wy!

Fioletowy Mistrz

Składniki fioletowej potęgi w płynie:

– borówki leśne lub amerykańskie (te pierwsze tańsze)

– śliwki (zwykłe, węgierki)

– banany

– sałata / szpinak / w tym przypadku kapusta pekińska

 

Jak zwykle, wsadzamy wszystko do blendera i miksujemy aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Wystarczą dwa banany, kilka śliwek i garść borówek, a na pewno będziemy mieli smaczny, fioletowy napój. Zielenina dla składników mineralnych i wielu innych wartości odżywczych, których nie spotkamy nigdzie indziej w takiej ilości i w tak przyswajalnej formie.

 

Składniki Fioletu

 

English

Berry Madness!

Or another wonderfully simple recipe for breakfast / lunch

Especially in the summer, when prices of fruit go very low

The richness of flavor, color and fun!

 

Ingredients of liquid purple power:

– Blueberry – Forest or American (the first is cheaper)

– Plums (normal, Hungarian)

– Bananas

– Lettuce / spinach / in this case, Chinese cabbage

 

As usual, put everything into a blender and blend until smooth (desired consistency). Just two bananas, some plums and a handful of blueberries will , and for sure we will have a tasty, purple drink. Green vegetables, because they are rich in minerals and many other nutrients. You couldnt see such amount of nutrients in other food, and of course its very easy to digest.

Zestaw Jedzeniowy (1)

Czyli jak w najprostszy sposób przygotować sobie obiad.

Przypomnę – najsmaczniejszy obiad na świecie 😉

Ponieważ to mój pierwszy wpis, więc zacznę z grubej rury:

– Jemy surowo! (z małymi wyjątkami)

– Jemy smacznie (bez wyjątku!)

– Jemy tanio, przyjemnie i cholernie zdrowo

 

„Produkty” dożywiające, które potem przemienimy w obiad, przedstawiam na zdjęciu i liście poniżej

– banany (mnóstwo)

– szpinak

– sałata

– jabłka

Zestaw Szejkowy (1)

 

To jeden z najprostszych i najprzyjemniejszych „zielonych szejków” (green smoothie – czyli „dogadzacz” po angielsku)

Wrzucamy pokrojone banany (2-3), jabłka (maksymalnie 1), szpinak (garść) i/lub sałatę

Miksujemy i wychodzi nam cudowny, gęsty napój do picia 😉

 

English:

How to make a dinner in the simplest, and most delicious way

This is my first article about food, so i start from the beginnig

– We eat Raw (or mostly raw food)

– We eat tastefully!

– We eat cheaply, pleasantly and damn healthy!

 

Ine the picture you see nutritious food, that we will combine to a delicious dinner.

– bananas, spinach, apples, lettuce

 

This is one of the simplest, and tasty recipe for smoothie (blended salad)

Throw bananas (2-3) into blender, then add some spinach (a handful) and applle (one at most), eventually a lettuce. Mix everything together, and … you have dense, nice liquid to drink!

Chcę wstawać o normalnej porze

Usuń nawyk wstawania w nocy (raport 9.07.2013)

Więc czemu tego nie robisz?

Może dlatego, że już tyle razy usłyszałeś wkręcający się jak wiertarka budzik, że w końcu… chcesz dać sobie wolne? No ale przecież, wstawanie wcześnie jest zdrowe, prawda?

Z powodu kilku niejasności w temacie porannego wstawania napisałem ten krótki raport. Rozdaję go za darmo w celu testowania mojej umiejętności „radzenia”, czyli przekazywania wiedzy i własnego doświadczenia, a poza tym… bo kocham poradniki.

Każdy poradnik, jaki przeczytałem w jakiś sposób mi pomógł.  W mniejszym, lub większym stopniu – oczywiście – jednak zawsze da się z nich coś ciekawego wyciągnąć.

Wiele z tych poradników kupowałem i docelowo także nie zamierzam być totalnie charytatywnym działaczem sfery rozwoju osobistego w internecie. Piszę także inne rzeczy, ale ta działka jest moją docelową. Zacznę od prostych spraw, z którymi ludzie się borykają, wyjaśnionych, rozwiązanych i przekazywanych w mój sposób. Najlepszy z możliwych, bo właśnie przez Ciebie odczytywanych.

A więc przejdźmy do meritum. Ten poradnik dotyczy wstawania o wyznaczonej przez Siebie porze. Czyli zakładam, że masz już porę wstawania, którą lubisz, która Tobie najbardziej odpowiada. Jeśli nie, to testuj, czytaj i sprawdzaj. Rozszerzaj swoją wiedzę.

Pdf zawiera kilka punktów, w których przekazuję swoje wnioski na temat wcześniejszego wstawania, oraz mój punkt widzenia. Po pierwsze: chcę robić rzeczy Pozytywnie. To znaczy, widziałem ostatnio poradnik, który mówił o tym samym (mały research), ale w sposób, który mi nie odpowiadał. Po pierwsze:

Nie odpowiada mi wstawanie poprzez cholernie głośny i denerwujący budzik. Wydaje mi się, że taki nawyk trzeba kiedyś zmienić, albo zmienia się sam.

Ale nawet jak wstaję do tej swojej ulubionej pracy, to czuję się ok. Jestem przygotowany, fizycznie i mentalnie. I z obu tych stron, trochę ogólnikowo chcę przekazać Tobie – czytelniku – moje dotychczasowe przemyślenia.

Zapraszam więc do lektury

Usuń nawyk wstawania w nocy (raport 9.07.2013)

wake+up

 

uczenie się to proces ciągle kwantowy